Malżeństwo, a "rozwód"
Dodane przez lider dnia Listopad 28 2012 08:31:50

 

      Chciałbym napisać kilka słów na temat MAŁŻEŃSTWA i tzw. „ROZWODU”, gdyż jak się przekonałem, wiele osób uważających się za „chrześcijan”, ma problem ze zrozumieniem ich prawdziwej istoty i nie mam tu na myśli typowo świeckich (katolicy) ludzi, ale osoby pod wpływem innych duchowych zwodzicieli, choćby takich, którzy nakłaniają do posłuszeństwa tzw. „dekalogowi”, zamiast Synowi Bożemu, jako Jedynemu Panu (Prawodawcy), co prowadzi ich na manowce grzechu…

Słowo „rozwód” umieszczam w cudzysłowie, ponieważ nie występuje ono w Piśmie, jak i jednoznacznie kojarzy się nam z prawnym, legalnym DOPUSTEM na zawarcie ponownego małżeństwa, za życia poprzedniego małżonka. Co prawda możemy słowo „rozwód” znaleźć w niektórych przekładach Pisma (BW) na język polski, choćby w 7 rozdziale 1 listu Pawła do Koryntian, czy Ewangelii Marka 10:11, lecz jest to jedynie efekt nieprecyzyjnego oddania znaczenia greckich słów: „αφιετω” lub „ἀπολύω”, które znaczą tyle co: odsyłać, odprawiać, opuszczać, pomijać…

MAŁŻEŃSTWO.

Aby właściwie zrozumieć istotę powstawania węzłą małżeńskiego, należy sobie uświadomić, kiedy kobieta i mężczyzna staje się mężem i żoną W OCZACH BOGA.

Od czego rozpoczyna się małżeństwo?

Otóż nie istnieje coś takiego, jak „grzech stosunków przedmałżeńskich”, gdyż z Pisma wyraźnie wynika, że w oczach Bożych ludzie stają się mężem i żoną w momencie cielesnego współżycia ze sobą.

Choćby z kontekstu fragmentu listu Pawła do Koryntian, gdzie czytamy, że „dobrze jest, jeżeli mężczyzna nie dotyka kobiety, jednak ze względu na niebezpieczeństwo wszeteczeństwa, niechaj każdy ma swoją żonę i każda niechaj ma własnego męża (1 Koryntian 7:1-6) – jasno wynika, iż „dotknięcie kobiety” (stosunek seksualny) jest równoznaczne z pojęciem jej za żonę. Słowa „mój mąż” i „moja żona” znaczą to samo, co „mój mężczyzna” i „moja kobieta”.

Tak, więc kto dotyka kobietę ma (zyskuje) żonę!

Seks przedmałżeński nie jest grzechem, gdyż coś takiego nie istnieje, natomiast grzechem jest seks pozamałżeński.

Kiedy Ewa stała się ŻONĄ Adama?

Czy stała się nią za sprawą, złożonej przysięgi w jakiejś świątyni, a może z chwilą złożenia podpisów w Urzędzie Stanu Cywilnego?

Pierwszym nakazem, jaki otrzymali ludzie od Boga było – „rozradzajcie się i rozmnażajcie się” - aby warunek ten spełnić, człowiek (Adam) musiał złączyć się z kobietą (Ewą) stając się jednym ciałem i tak się stało, Adam obcował (współżył) z Ewą – „a tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. (9) Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza” (Marka 10:8-9) i nie wiemy nic na temat sfery uczuciowej obojga, możemy tylko przypuszczać, że poza fizycznym związkiem, łączyła ich miłość, która winna być istotą małżeństwa - jednak to nie miłość wiąże węzłem małżeńskim, ona tylko może prowadzić do połączenia w jedno ciało (1 Mojżesza 2:24, por. Mateusza 19:4-9, 2 Mojżesza 22:16).

Dla innego przykładu - w taki sposób, czyli poprzez „stosunek” pojął Izaak żonę i nie było ślubnego kobierca, świątyń, urzędów, podpisów i przysiąg przed Bogiem i ludźmi, całej tej naleciałości.

„A Izaak wprowadził ją do namiotu Sary, matki swojej. I pojął Rebekę za żonę i pokochał ją. Tak pocieszył się Izaak po śmierci matki swojej” (1 Mojżesza 24:67).

Gdyby Izaak i Rebeka żyli współcześnie, to pewnie zostaliby wyklęci przez część tzw. „chrześcijan”, ale w świetle prawa Bożego nie byliby żadnymi przestępcami, grzesznikami.

Owi zaś „chrześcijanie”, którzy przysięgają przed rozmaitymi ludźmi, pastorami, kapłanami, księżmi - nie baczą w ogóle na to, że ich duchowi przewodnicy - nakłaniają do grzechu i łamania Bożych nakazów – czyż nie czytali nigdy:

„A przede wszystkim, bracia moi, nie przysięgajcie ani na niebo, ani na ziemię, ani nie składajcie żadnej innej przysięgi; ale niech wasze "tak" będzie "tak", a wasze "nie" niech będzie "nie", abyście nie byli pociągnięci pod sąd” (Jakuba 5:12).

Za grzeszników uważa się tych, którzy nie chcą czynić grzechu przysięgania. To paradoks i jawne kpiny z tego, czego nauczał Jehoszua i apostołowie (por. Mateusza 5:33-37). Pamiętajmy, że to nie świat, duchowi kuglarze, czy zwyczaje i kultura wyznaczają nam, co jest grzechem a co nim nie jest, ale Słowo Boże, w którym tak właśnie wygląda i przedstawiony jest model i istota zawarcia małżeństwa.

Okres narzeczeństwa był także bardzo ważny i jeżeli w tym okresie doszło między „parą” do zbliżenia, wówczas stawali się przed Bogiem jednym ciałem, czego nikt nie kwestionował. Pozostawała kwestia tradycji, według której uznani za (formalnych) małżonków stawali się dopiero wtedy, gdy mężczyzna sprowadził żonę do swojego domu. Owo sprowadzenie do siebie i wzięcie w posiadanie było początkiem wspólnego zamieszkiwania małżonków.

I tak w przypadku historii narodzenia Chrystusa, anioł przemówił do Józefa:

„Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki (Mateusza 1:20 BT).

Przy tej okazji należy podkreślić fakt, iż poczęcie dziecka w czasie narzeczeństwa nie było niczym złym, ani w świetle Biblii, ani w oczach ludzi. W innym przypadku matka Jehoszua i jej narzeczony uznani zostali by za cudzołożników – Żydzi nie wiedzieli lub nie wierzyli w ojcostwo Boga. Dla nich ojcem Jehoszua był Józef – „czyż nie jest to syn cieśli?” (Mateusza 13:55).

Co się zatem dzieje, kiedy współcześni narzeczeni ulegając ciału łączą się ze sobą fizycznie? Czy popełniają jakiś grzech przeciwko Bogu? A jeśli tak, to dlaczego taki grzech nie jest określony przez Słowo Boże?

Pismo przekonuje nas, że akt współżycia mężczyzny z wolną kobietą stawał się początkiem ich związku małżeńskiego. Reszta (np. wesele, itp.) była tylko ludzkim dodatkiem

„Jeżeli ktoś uwiedzie dziewicę nie zaręczoną i śpi z nią, da za nią opłatę ślubną i pojmie ją za żonę” (2 Mojżesza 22:16).

Gdyby te złączenie było grzechem, to wtedy mężczyzna ten musiał by złożyć ofiarę za popełniony grzech. Przestępstwo takie nie mogłoby być początkiem związku uznanego przez Boga… Było jednak inaczej. Człowiek ten zobowiązany był jedynie do uiszczenia opłaty ślubnej.

W tym przypadku żadne prawo Boga nie jest naruszone, ponieważ prawo takie, czyli zakaz współżycia przed weselem czy ślubem w Biblii nie istnieje.

Apostoł Paweł także znał prawo Boże i wedle niego postępował i nauczał, zdając sobie sprawę, że MAŁŻEŃSTWO rozpoczyna się w momencie cielesnego zbliżenia (współżycia) dwojga ludzi:

„Jeżeli jednak ktoś uważa, że nie postępuje uczciwie wobec powierzonej jego opiece dziewicy, widząc jak przekracza ona wiek odpowiedni do zawarcia małżeństwa (współżycia cielesnego i ewentualnego zrodzenia dzieci), niech czyni, co chce. Nie grzeszy. Niech się pobierają (współżyją cieleśnie). (37) Kto natomiast nie zmuszony żadną koniecznością i w pełni panując nad swoją wolą powziął mocną decyzję, że zachowa swą dziewicę w tym stanie (bez współżycia cielesnego), dobrze uczyni. (38) Wobec tego dobrze czyni ten, kto poślubia (współżyje cieleśnie) swą dziewicę, lecz ten, kto jej nie poślubia, czyni lepiej” (1 Koryntian 7:36-38).

Czy możemy te prawdy stosować dzisiaj? Czy wiedzę na temat „grzechów” czerpiemy z Biblii?

Czasem wydaje się, że uczeń wyprzedził swego Mistrza – Nauczyciela, dodając nowe przykazania, tworzące nowe grzechy. Można by o tym długo mówić, ale jedno jest pewne - nie pochodzą one z Pisma. Co z tymi, którzy chcą wcielać powyższe prawdy w swym życiu? Kto może im tego zabronić? Czy ktoś może chłostać ich niesłusznie po twarzy i czynić niewolnikami ludzkich nakazów i zakazów?

Niestety niektórzy uważają, że prawo świeckie nakazuje nam rejestrację związków i związek małżeński nie zawarty w kościele lub urzędzie nie jest małżeństwem, lecz cudzołóstwem, powołując się na obowiązek posłuszeństwa wobec władz zwierzchnich.

Jednakże Prawo światowe nie narzuca nam, w co mamy wierzyć i jak żyć - prawo świeckie nie nakazuje nam rejestracji, lecz dopuszcza zaewidencjonowanie związku małżeńskiego pomiędzy dwojgiem ludzi.

Podobnie osoba, która utraciła pracę jest osobą bezrobotną i ma prawo, „ale nie obowiązek” zarejestrowania się w Urzędzie Pracy. Czy zarejestrowany czy niezarejestrowany - jest po prostu bezrobotnym, ale z pewnych względów zarejestrowanie może być opłacalne ze względu na możliwość pobierania zasiłku, kontynuacji praw emerytalnych lub prawa do opieki lekarskiej – i podobnie jest z formalizacją małżeństwa w Urzędzie Stanu Cywilnego.

Prawo dopuszcza rejestrację na przykład ludności, jako rejestrację faktów, które już zaistniały.

Najpierw rodzi się dziecko i dopiero później zapisuje się jego istnienie w księgach Urzędu Stanu Cywilnego.

Najpierw człowiek umiera a dopiero później zostaje wykreślony z ewidencji urzędowej. Tego typu rejestracja to nie zgoda na urodzenie lub śmierć lecz zaewidencjonowanie faktu, który już zaistniał.

Małżeństwo rozumiane i zawierane w świetle dzisiejszych zwyczajów kulturowych, religijnych czy prawnych jest kwestią umowną i najczęściej nie ma skutków wiążących przed Bogiem, na przykład zawarcie ponownego związku osób „rozwiedzionych” (kiedy partner wciąż żyje) lub związki homoseksualne - bezwzględnie potępiane przez Boga.

Co jest istotne i co należy sobie dobrze uświadomić, to fakt, że istnieje biblijne prawo jednego wyboru - ów wybór stosuje się praktycznie jeden raz w życiu. Wybór musi być dobrze przemyślany, z modlitwą do Boga, ponieważ wybór ten czyni daną parę małżeństwem ważnym w oczach Boga!

Ten biblijny pogląd stawia parę zakochanych w zupełnie innej sytuacji. Decydując się na seks powinni być świadomi jego skutków – fizyczne zbliżenie jest początkiem małżeństwa – stają się jedno (Mateusza 19:6). Takie prawdziwe i zdrowe podejście pewinno zwiększyć poczucie odpowiedzialności przed pochopnym „wskoczeniem do łóżka”.

Być może czytając te słowa niektórzy z Was przypominają sobie teraz ilu to mężów/żon w takim razie mieli?

Ja również nie byłem lepszy – większość z nas żyła kiedyś w ciemności i grzechu tego zepsutego do szpiku kości świata, bez znajomości Prawdy, lecz dziękuje Bogu za Jego łaskę i miłosierdzie, gdyż wiem, że wszystkie w przeszłości popełnione grzechy, jeżeli tylko zostają przez nas szczerze uznane i wyznane – w skrusze i żalu – jak i porzucone w imię Syna Bożego – zostają odpuszczone i zapomniane przez miłosiernego Ojca, który następnie daje siłę i mądrość do prowadzenia czystego życia, do dążenia do uświęcenia…

„Kto ukrywa występki, nie ma powodzenia, lecz kto je wyznaje i porzuca, dostępuje miłosierdzia” (Przysłów 28:13).

„Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” (1 Jana 1:9).

Dlatego też pełen wdzięczności, zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, (14) zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie. (15) Ilu nas tedy jest doskonałych, wszyscy tak myślmy; a jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi…” (Filipian 3:13-15).

Do czego też wszystkich Was zachęcam i czego szczerze życzę!

„ROZWÓD”.

Ponieważ CONAJMNIEJ „na podstawie zeznania dwóch świadków lub na podstawie zeznania trzech świadków rozstrzygnie się sprawę” (5 Mojżesza 19:15), to czy ktokolwiek znajduje w Nowym Przymierzu w krwi Chrystusa - potwierdzenie, które stanowiłoby o tym, iż można się „rozwieść” i ponownie poszukać współmałżonka, jeśli poprzedni (którego opuściliśmy lub on nas opuścił) wciąż żyje!

Powszechnie wiadomo, że w Nowym Przymierzu (zakon Chrystusowy, a nie Mojżeszowy, w tym „dekalog”), dla prawdziwego, posłusznego chrześcijanina dopuszczalny powód do „rozłąki, opuszczenia, rozstania” z współmałżonkiem jest tylko jeden (nie licząc zgonu współmałżonka – 1 Koryntian 7:39, Rzymian 7:2-3), mianowicie: cudzołóstwo (niewierność) współmałżonka.

„A Ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto by opuszczoną poślubił, cudzołoży” (Mateusza 5:32, por. 19:4-9).

Jeśli mąż opuści żonę i vice versa kobieta opuści męża (pomijając powód cudzołóstwa), pozostawia współmałżonka „na lodzie”, wystawia go choćby na pastwę jego własnej cielesnej pożądliwości, co może doprowadzić go do cudzołóstwa (por. 1 Koryntian 7:1-6. Jeśli zaś jedna ze stron już dopuściła się wcześniej cudzołóstwa, to nie będzie wystawiona na pokusę, której już uległa, bądź ulega), tzn. przylgnięcia do KOLEJNEGO partnera, gdyż sprowadza go na drogę na której może zacząć myśleć o ponownym zamążpójściu/ożenku, choć w oczach Boga nadal należy do osoby, która go porzuciła.

Również on sam – porzucając partnera, jeśli tylko przylgnie do KOGOŚ INNEGO – cudzołoży, gdyż nadal wedle prawa Bożego (obowiązującego zakonu Chrystusowego) należy do poprzedniego męża/żony.

Także ten/ta osoba, która „odprawioną”, porzuconą osobę pojmie za żonę/męża – cudzołoży, gdyż wedle prawa Bożego tamta osoba nadal należy do poprzedniego partnera.

A czy w słowach Pana widać jakiekolwiek przyzwolenie na PONOWNE zawarcie małżeństwa, kiedy „opuszczony” partner - choćby dopuścił się cudzołóstwa - wciąż żyje?

NIE! (Porównaj też paralelne wypowiedzi Pana z Łukasza 16:18 i Marka 10:11-12).

Gdy następuje separacja, wówczas aż do momentu śmierci jednego z małżonków, każdy następny związek (poza powrotem do partnera, którego opuściliśmy) jest związkiem nieprawym i cudzołożnym.

„Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza” (Mateusza 19:6).

W oczach Boga małżeństwo zachowuje ważność tak długo, jak długo żyją oboje małżonkowie. W przypadku, gdy jedno z małżonków postanowi odejść - z perspektywy Bożej nie stanowi to tzw. „rozwodu”, który uprawnia do powtórnego małżeństwa, lecz przed Bogiem tych dwoje nadal pozostaje małżeństwem, tyle że żyjącym w separacji.

Mało tego - cudzołóstwo, to nie tylko, tak jak niegdyś „kamienne przykazanie”, lecz głębia stanu naszego ducha, serca do którego możemy dopuszczać różne bodźce z zewnątrz:

„Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. (28) A Ja wam powiadam (NOWE przykazanie Chrystusa - JEDYNEGO PANA, które Bóg zapisuje w sercu swych dzieci), że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim” (Mateusza 5:27, por. Hioba 31:1).

Mówiąc „słyszeliście, iż powiedziano” oraz „a Ja wam powiadam”, Jehoszua wyraźnie stawia wartość swoich słów ponad prawem Mojżeszowym (włącznie z tzw. „dekalogiem”), prawem i objawieniem Starego Przymierza, które zresztą niejednokrotnie wskazywało na sprawiedliwe prawo Boże, objawione w pełni przez Jego Syna.

„Pilnujcie się więc w waszym duchu i niech nikt nie będzie niewierny żonie swej młodości! Pilnujcie się więc w waszym duchu i nie bądźcie niewierni!” (Malachiasza 2:15-16).

„Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia! (25) Niech twoje oczy patrzą wprost, a twoje powieki niech będą zwrócone prosto przed siebie!” (Przysłów 4:23-25).

Powyższe słowa zawierają jeszcze jedną przestrogę, skierowaną właśnie do kobiet. Zdarza się (w świecie na porządku dziennym), że kobiety swoim ubiorem, zachowaniem często prowokują u mężczyzn zrodzenie się takiego właśnie pożądania, a tym samym mogą stać się współwinne tego grzechu.

W Starym Przymierzu i zakonie nadanym przez Mojżesza, dopuszczenie rozwodu było tymczasowym ustępstwem ze względu na grzech, krnąbrność - zatwardziałość ówczesnych ludzi. Rozwód nigdy nie był Bożą wolą. Mojżesz ustalił pewne warunki rozwodu ze względu na nieposłuszeństwo narodu, a tym samym słabość ich ciała. Smutnym faktem jest to, że w narodzie żydowskim ci, którzy naprawdę zabiegali o posłuszeństwo Bogu, byli najczęściej w zdecydowanej mniejszości, podczas gdy większość nie była Mu posłuszna. Dlatego Bóg dopuścił rozwód i zawieranie powtórnych związków, aby jedni nie musieli cierpieć z powodu nieposłuszeństwa innych. Oddalona żona była zmuszona szukać nowego męża, ponieważ nie miała możliwości znalezienia samodzielnego źródła utrzymania ani perspektyw na starość (o ile nie miała dzieci, które by ją przyjęły). Dlatego Mojżesz nakazał, aby mężowie odprawiający żony wydawali im list rozwodowy. Był on dla odesłanej żony ważnym środkiem ochronnym, ponieważ stanowił dowód, że nie była nierządnicą i nie miała związków pozamałżeńskich (za co groziłaby jej kara śmierci). Po odesłaniu miała prawo do powtórnego wyjścia za mąż.

Natomiast w Nowym Przymierzu (zakon Chrystusowy) - w przypadku rozstania (tzw. separacja) można jedynie pozostać w stanie wolnym, a stan ten może ulec zmianie wyłącznie na skutek dwóch ewentualności:

- śmierć współmałżonka,

- pojednanie się ze współmałżonkiem.

Obecnie osoby opuszczone i wdowy znajdują się pod opieką Ojca i Syna, jak i powinny znaleźć wsparcie w razie potrzeby u innych dzieci Bożych, należących do ciała Chrystusa.

Sytuacje takie, tj. „rozstania” nie mogą – nie powinny występować wśród PRAWDZIWYCH chrześcijan, a jeśli już, to wyłącznie chwilowe, sporadyczne i jedynie na skutek naprawdę ekstremalnych czynników, gdyż nie wyobrażam sobie, jak małżeństwo, które szczyci się poznaniem Ojca i Syna może nie pielęgnować wzajemnej miłości i szacunku względem siebie, jak i się nie dogadywać mając wspólny CEL i tego samego ducha, nie wspominając już o zapewnianiu miłości, bezpieczeństwa i ciepła swoim dzieciom – przecież taką postawą wielbią jednocześnie Boga oraz Pana.

W innym przypadku jesteśmy po prostu nieposłusznymi „głupimi pannami”, które albo są zbyt krnąbrne i leniwe albo świadomie nieposłuszne, tak iż nie chcą nabierać „oliwy”, upodabniając się z dnia na dzień do swego Pana.

„Kto więc umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu” (Jakuba 4:17).

Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że mówię o prawdziwych CHRZEŚCIJANACH, a nie na przykład wyznawcach bożka trójjedynego, czy boga w trójcy, gdzie tzw. „rozwód” jest zjawiskiem nagminnym i codziennym, a cudzołożenie w myślach „normą”.

U nich, kiedy będą czytać ten artykuł, pojawi się ostry sprzeciw lub „gniew” w sercu…

Dla chrześcijanina, jedynym dopuszczalnym powodem rozstania jest wyłącznie grzech cudzołóstwa, ale i to nie uprawnia do zawarcia nowego małżeństwa.

Tu pojawia się problem dla osób, które z tego powodu rozstają się z mężem czy żoną. Osoby te najczęściej próbują „ułożyć sobie życie na nowo”. Szukają nowych partnerów, z którymi wiążą się lub pragną się związać, pragną założyć nowe rodziny. Jest to szczególnym pragnieniem zwłaszcza osób młodych, ale wcale nieobcym też nieco starszym, które nie zaznawszy często szczęścia i miłości w pierwszym związku, chciałyby niejako „nadrobić” te braki. Trudne jest dla nich jednak do zaakceptowania to, że Słowo Boże – nie pozwala na taki „nowy” związek za życia drugiego z małżonków. Według Słowa tylko śmierć jednego z małżonków pozwala drugiej stronie zawierać nowy związek.

Albowiem zamężna kobieta za życia męża jest z nim związana prawem; ale gdy mąż umrze, wolna jest od związku prawnego z mężem. (3) A zatem, jeśli za życia męża (nieważne, czy została opuszczona przez niego, czy sama odeszła, nie ważne czy z powodu cudzołóstwa, czy innego) przystanie do innego mężczyzny, będzie nazwana cudzołożnicą, jeśliby jednak mąż zmarł, wolna jest od przepisów prawa i nie jest cudzołożnicą, gdy zostanie żoną drugiego męża” (Rzymian 7:2-3).

Przeczytajcie jeszcze raz powyższy tekst – on jest jednoznaczny!

Niestety wiele kobiet i mężczyzn za życia swoich współmałżonków (niejednokrotnie nawet jeszcze przed rozstaniem się nazywanym przez nich „rozwodem”), wiąże się z innym partnerem, obdarzając go uczuciem i oddaniem należnym tylko prawowitemu, wciąż żyjącemu, pierwszemu małżonkowi, poświęcając mu swój czas, troskę, zainteresowanie, a zaniedbując (może i niekochanego, ale... jednak) męża/żonę.

To jest zdradato jest cudzołóstwo.

„Tym zaś, którzy żyją w stanie małżeńskim, nakazuję nie ja, lecz Pan, ażeby żona męża nie opuszczała, (11) a jeśliby opuściła, NIECH POZOSTANIE NIEZAMĘŻNA ALBO NIECH SIĘ Z MĘŻEM POJEDNA; niech też mąż z żoną się nie rozwodzi (39) Żona ZWIĄZANA JEST TAK DŁUGO, DOPÓKI ŻYJE MĄŻ; a jeśli mąż umrze, wolno jej wyjść za mąż za kogo chce, BYLE W PANU (1 Koryntian 7:10-11, 39).

Nic dodać nic ująć – opuszczona („rozwiedziona”) kobieta ma pozostać samotną i oczywiście należy ten nakaz odnieść również do mężczyzn. Postąpić tak („opuścić”) możemy w przypadkach sytuacji ekstremalnych (cudzołóstwo - co zrozumiałe, ale też można rozważać tymczasowe odsunięcie się od współmałżonka w przypadku np. nagminnej przemocy fizycznej, ciągłego znęcania się, pastwienia się), które uniemożliwiają nam nawet zwykłe funkcjonowanie, jako ludzi, kiedy wszelkie nasze prośby i próby pokojowego wpłynięcia na partnera nie przyniosły żadnych rezultatów - jest to wówczas tzw. SEPARACJA, której stan może odmienić się tylko i wyłącznie na sutek dwóch wspominanych już zdarzeń:

- śmierć współmałżonka,

- pojednanie się ze współmałżonkiem.

Jesli masz z tym problem – to znaczy poprostu, że póki co wciąż masz zatwardziałe serce na tę prawdę Słowa – i twoje ciało dyktuje ci, co będziesz robił, a nie Syn Boży, bądź też dyktatorem i nauczycielem moralności jest Mojżesz, na skutek narzuconej „zasłony” na Twym sercu i umyśle (por. 2 Koryntian 3:7-10).

„Mówią mu: Czemuż jednak Mojżesz nakazał dać list rozwodowy i odprawić? (8) Rzecze im: Mojżesz pozwolił wam odprawiać swoje żony ze względu na zatwardziałość serc waszych, ale od początku tak nie było. (9) A powiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży (Mateusza 19:5-9).

Za czasów Prawa Mojżeszowego, pomimo, iż Bóg ogłosił, że nienawidzi rozwodów, to nie podał żadnej wskazówki, jakoby ponowne małżeństwo było grzechem, z dwoma wyjątkami:

- powrotu kobiety dwukrotnie rozwiedzionej lub rozwiedzionej, a następnie owdowiałej do pierwszego męża (5 Mojżesza 24:1-4),

- małżeństwa kobiety rozwiedzionej z kapłanem (3 Mojżesza 21:7, 14).

Ponad te dwie przyczyny - nic nie wskazuje na to, by małżeństwo z osobą rozwiedzioną było grzechem. Jednak Prawo Mojżeszowe zostało znalazło swój koniec (Rzymian 10:4) i całkowite wypełnienie w Panu (Mateusza 5:17). Po wypełnieniu, jako nieprzydatne (Hebrajczyków 9:9) dla dzieci Bożych, zostało ono ZAMIENIONE (Hebrajczyków 7:12) przez Nowe Prawo – Zakon Chrystusowy Nowego Przymierza (1 Koryntian 9:20-21), a teraz, jeśli ktoś zamiast słuchać Pana (Jana 15:8-10) - pragnie zawracać pod Prawo Mojżeszowe, jako nadal obowiązujące – to stoi ono w wyraźnym kontraście z PRAWEM UTWIERDZONYM I PRZEKAZANYM PRZEZ SYNA BOŻEGO, między innymi co do ponownego małżeństwa ludzi „rozwiedzionych”, jak i cielesnego wiązania się z osobami „rozwiedzionymi”.

Według Pana, taki człowiek bez żadnych wyjątków, jeśli „poślubi inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży” (Mateusza 19:9). Toteż „mówią mu Jego uczniowie: - Jeśli tak się ma sprawa męża z żoną, to nie warto się żenić (Mateusza 19:10).

Ta reakcja uczniów dodatkowo dowodzi jasno, że Jehoszua wniósł do tej kwestii coś nowego. Uczniów nie wprawiłaby w zdumienie wiadomość, że mąż może powtórnie się ożenić, jeśli jego żona popełni cudzołóstwo.

Uczniowie zrozumieli, że przed Bogiem tzw. „rozwód” umożliwiający ponowne zawarcie małżeństwa - nie istnieje, aż do momentu śmierci pierwotnego współmałżonka, nawet wtedy, gdy jedno z nich popełniło cudzołóstwo – dlatego stwierdzili jednoznacznie i zgodnie, że w takim razie nie warto się w ogóle żenić.

„On zaś powiedział: - Nie wszyscy to pojmują, ale tylko ci, którym to jest dane. (12) Bo są tacy, którzy już z łona matki wyszli niezdolni do małżeństwa, i są tacy, których ludzie uczynili niezdolnymi do małżeństwa. Są wreszcie tacy, którzy sami siebie uczynili niezdolnymi do małżeństwa dla królestwa niebieskiego. Kto może pojąć, niech pojmuje” (Mateusza 19:10-12 BP).

- Ci, którzy z „łona matki wyszli niezdolni do małżeństwa” – to osoby niemogące podjąć cielesnego aktu współżycia z drugą osobą, a tym samym zawarcia pełnoprawnego małżeństwa przed Bogiem, jak i osoby mające taki „dar łaski” od Boga (por. 1 Koryntian 7:7-8).

- Ci, których „ludzie uczynili niezdolnymi do małżeństwa” – to osoby, które zostały opuszczone przez współmałżonka.

- Ci, którzy „sami siebie uczynili niezdolnymi do małżeństwa” – to osoby, które postanowiły zachować wstrzemięźliwość, aby oddać się, poświęcić całkowicie Panu.

„Kto jednak mocno postanowił w sercu swoim, bez przymusu, a panuje nad wolą swoją, i rozstrzygnął we własnym sercu, że zachowa swoją pannę w dziewictwie, dobrze uczyni” (1 Koryntian 7:37).

Niewątpliwie u wielu ponownie pojawi się w tym miejscu pytanie, czy aby na pewno osoba zdradzona, a więc rozstająca się z małżonkiem z powodu grzechu cudzołóstwa (jak to nawet stwierdzisz?) – również zdecydowanie nie może związać się z nowym partnerem? Słowo Boże precyzyjnie udziela wyjaśnienia!

„Ktokolwiek by rozwiódł się z żoną swoją i poślubił inną, popełnia wobec niej cudzołóstwo. (12) A jeśliby sama rozwiodła się z mężem swoim i poślubiła innego, dopuszcza się cudzołóstwa (Marka 10:11-12).

„Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo (Łukasza 16:18).

Żona związana jest tak długo dopóki żyje mąż; a jeśli mąż umrze, wolno jej wyjść za mąż za kogo chce, byle w Panu (1 Koryntian 7:39).

„A zatem, jeśli za życia męża przystanie do innego mężczyzny, będzie nazwana cudzołożnicą, jeśliby jednak mąż zmarł, wolna jest od przepisów prawa i nie jest cudzołożnicą, gdy zostanie żoną drugiego męża” (Rzymian 7:3).

„Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza” (Mateusza 19:6).

Nic dodać nic ująć. Grzech cudzołóstwa, jest niczym innym jak „oddaleniem” prawowitej małżonki, małżonka i związaniem się z inną osobą za życia poprzedniego partnera. Widzimy zatem wyraźnie, że w świetle Bożego Słowa, jeśli nawet dochodzi do rozstania małżonków – w świecie nazywanego „rozwodem” - to każdy kolejny związek, który zawiązują (obojętnie, która ze stron) za życia poprzedniego małżonka jest nazwany „cudzołóstwem”!

„Na listę wdów może być wciągnięta niewiasta licząca lat co najmniej sześćdziesiąt i raz tylko zamężna (11) Młodszych zaś wdów (osoby nie mające męża – nie koniecznie wdowy w sensie martwego męża) na listę nie wciągaj, bo gdy namiętności odwiodą je od Chrystusa, chcą wyjść za mąż, (12) ściągając na się potępienie, ponieważ pierwszej wierności nie dochowały (bądź żyjącemu mężowi, bądź posłuszeństwa Chrystusowi na korzyść „jakiegoś” na przykład niewierzącego człowieka) (15) …albowiem niektóre już się odwróciły i za szatanem poszły (1 Tymoteusza 5:9, 11-12, 15).

Świat wraz z duchowymi fałszywymi nauczycielami = rozwód = „możesz wyjść ponownie za mąż za życia poprzedniego partnera” = ramiona ojca kłamstwa = potępienie…

Należy zwrócić uwagę na to jak bardzo duży nacisk kładzie apostoł Paweł na stateczność wdów, które są „osamotnione, pokładają nadzieję swą w Bogu i trwają w prośbach i modlitwach w nocy i we dnie; (6) ta zaś, która prowadzi rozwiązłe życie, już za życia umarła. (7) Przykaż im, żeby były nienaganne” (1 Tymoteusza 5:3-16), a które przecież zgodnie z prawem MOGĄ szukać nowych mężów. O ileż większa stateczność, moralność, skromność, wstrzemięźliwość... jest wymagana od tzw. „rozwódek”, czy „rozwodników”, które prawnie NIE MOGĄ nawet myśleć o nikim innym…

Jednocześnie znajdujemy w Piśmie radę – zalecenie apostoła Pawła dla chrześcijan, mających niewierzącego współmałżonka, aby nie prowokowali i nie szukali rozłączenia:

„Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala. (13) Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje (27) Jesteś związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj żony” (1 Koryntian 7:12-13,27 BT).

Paweł zaleca, aby wierzący chrześcijanin NIE OPUSZCZAŁ niewierzącego współmałżonka, skoro ten nie widzi przeszkód, aby z nim nadal mieszkać i wspólnie żyć.

A co kiedy ten jednak na to się nie godzi, choćby z racji naszej przynależności i służby dla Chrystusa, czy też innego powodu, gdyż niewierzący i nieposłuszni ludzie, którzy nie liczą się z Bogiem i Jego Słowem – oni poprostu mogą postanowić z byle powodu odejść, jak powiadają „rozwieść się” i wówczas, jak mówi Pismo, „jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie. Nie jest skrępowany ani brat, ani siostra w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg. (16) A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?” (1 Koryntian 7:15-16).

Pismo jasno pokazuje, że chrześcijanin powinien pozwolić odejść swojemu niewierzącemu partnerowi, jeśli on nie może zaakceptować naszej przynależności do Syna Bożego lub też po prostu z jakiegoś innego byle powodu postanowił odejść (nie pasujemy do siebie, nie spełniasz moich oczekiwań, nie nadajemy na tych samych falach, nie umiemy ze sobą rozmawiać, nie mamy nic wspólnego, kocham kogoś innego, itp. bajeczki cudzołożników). Brat czy siostra nie są „niewolnikami” w takiej sytuacji, a małżeństwo rozpada się z przyczyny niewierzącego, który odchodzi, wówczas nie jesteśmy niewolniczo zmuszani do trwania w małżeństwie – niech odejdzie, gdyż do pokoju powołał nas Bóg, lecz my sami nie powinniśmy szukać rozłączenia – wręcz przeciwnie, wraz z naszym wzrostem poznania oraz otrzymaniem ducha Bożego (społeczność z Ojcem i Synem) – powinniśmy wydawać „dobre owoce” – szanować i kochać partnera, aby swoją postawą przyciągnąć go do Chrystusa…

Samemu nie możemy  zachowywać się niczym obłudnicy i zdrajcy, którzy, aby tylko uniknąć oskarżenia o wystąpienie o tzw. „rozwód”, prowokują drugiego do odejścia. Wszystko po to, aby móc potem powiedzieć, że to partner chciał, nie ja…

Ludzi możemy oszukać, Boga nie.

„A jeśli kto o swoich, zwłaszcza odomowników nie ma starania, ten zaparł się wiary i jest gorszy od niewierzącego (9) Na listę wdów może być wciągnięta niewiasta licząca lat co najmniej sześćdziesiąt i raz tylko zamężna (1 Tymoteusza 5:8-9, por. Kolosan 3:18-20).

Ponadto należy pamiętać o dzieciach!!!

„Albowiem mąż poganin uświęcony jest przez żonę i żona poganka uświęcona jest przez wierzącego męża; inaczej dzieci wasze byłyby nieczyste, a tak są święte (7:14).

Co na przykład sądzić On o kobiecie, która wbrew Bożemu Słowu stale pozbawia niewierzącego (może nawet wierzącego) męża kontaktów seksualnych i być może potem dochodzi do jego upadku, niewierności, a ona od niego odchodzi? Czyż nie jest po części odpowiedzialna za rozpad małżeństwa, a nawet popełniony grzech?

„Mąż niechaj oddaje żonie, co jej się należy, podobnie i żona mężowi. (4) Nie żona rozporządza własnym ciałem, lecz mąż; podobnie nie mąż rozporządza własnym ciałem, lecz żona. (5) Nie strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu” (1 Koryntian 7:3-5).

Nie można zachowywać się, tak jakby się żyło pod zakonem Starego Przymierza z narodem Izraela, kiedy  to niektórzy z nich „pojęli za żony kobiety obcoplemienne, a teraz odprawili i żony, i dzieci (Ezdrasza 10:44).

Chyba, że słuchasz nauk świadków Jehowy i innych sekt, religijnych organizacji, które pochłaniają swych wiernych, metodologicznie rozbijając ich rodziny, oszukują ich przy tym kłamliwymi stwierdzeniami, że dzieje się to (zamieszania, sprzeczki, kłótnie w rodzinie) z uwagi na Twoją służbę dla Boga, a nie ze względu na kolejne zwiedzenie i konieczność słuchania nakazów/zakazów ludzkich.

A wielu niestety nabiera się na to kłamstwo i utwierdza się na drodze prowadzącej do cudzołóstwa. W ich nieodrodzonych sercach rodzą się „romantyczne” myśli o wspólnym życiu (kosztem i pogardzeniem współmałżonkiem) z braćmi/siostrami ze zboru do którego należą, szukając szczęścia TU i TERAZ lub w wyimaginowanym ziemskim raju, w którym będą rodzić dzieci wymarzonym współbraciom…

„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że obchodzicie morze i ląd, aby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy nim zostanie, czynicie go synem piekła dwakroć gorszym niż wy sami” (Mateusza 23:15).

Powtarzam - wedle NOWEGO PRZYMIERZA, fakt, że niewierzący partner postanowił „rozwieść się”, a raczej opuścić chrześcijankę lub chrześcijanina – nie oznacza, że teraz chrześcijanin może ponownie wstąpić w związek małżeński.

Dlaczego tak? – mogą wciąż niektórzy myśleć – surowy nakaz?

Zwłaszcza we współczesnym świecie, widzimy coraz większą swobodę obyczajów. Coraz bardziej liberalne prawo, ale i coraz bardziej liberalne przyzwolenie i akceptacja społeczna skutkuje bardzo lekkim i nieodpowiedzialnym traktowaniem spraw małżeństwa. Ludzie nie rozumieją już nawet, czym małżeństwo w oczach Boga jest, kiedy jest ono prawomocne. Wiele osób upatruje w tym wręcz możliwość swobodnego realizowania swoich cielesnych pragnień i pożądliwości. Ale skutkuje to coraz większym upadkiem moralności.

Obecnie na własne oczy możemy obserwować SODOMĘ I GOMORĘ na skalę światową!

Nie można też pominąć milczeniem faktu – ile z tego powodu jest ludzkiej krzywdy, ilu skrzywdzonych partnerów, ale przede wszystkim dzieci, które powinny zgodnie z poleceniem Bożym być „wychowywane w karności, dla Pana” (Efezjan 6:4), w biblijnym modelu zdrowej rodziny, gdzie „głową każdego męża jest Chrystus, a głową żony mąż, a głową Chrystusa Bóg (co eliminuje na starcie, choćby wszystkich wielbicieli triad) (1 Koryntian 11:3, por. Efezjan 5:22-25).

Myślę także, że jednym z głównych powodów takich zasad jest Boża nadzieja na pojednanie, choćby miało to nastąpić kiedyś w przyszłości, dlatego też warto pamiętać, że kiedy miał miejsce przypadek poważnego „cudzołóstwa” - Jehoszua nie potępił kobiety, która zastała złapana na tym czynie (Jana 8), lecz powiedział: „ODTĄD JUŻ NIE GRZESZ” – a nie będziesz potępiona, co powinno także nas uczyć przebaczać nawet wtedy, gdy chodzi o zdradę i cudzołóstwo, gdyż małżeństwo może być odbudowane nawet w takim przypadku (jeśli nie jest to zjawisko nagminne i osoba, która dopuściła się zdrady faktycznie żałuje swego czynu i pragnie naprawy).

Bogu zależy na tym, aby uniemożliwić jakikolwiek nadużycia w małżeństwie, ale też niewątpliwie pobudzeniu do większej odpowiedzialności w podejmowaniu tak ważnej życiowej decyzji jaką jest małżeństwo, które pociąga za sobą cały sznur następstw…

„Żona związana jest tak długo, dopóki żyje jej mąż; a jeśli mąż umrze, wolno jej wyjść za mąż za kogo chce, byle w Panu (1 Koryntian 7:39).

Ciężko to wykonać, zastosować się?

Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie (Filipian 4:13).

Co wówczas poczniesz? Oddasz się całkowicie Panu, podobnie jak inni Boży słudzy, choćby Anna, która „po wyjściu za mąż żyła siedem lat z mężem, (37) a we wdowieństwie osiemdziesiąt cztery lata. Nie opuszczała świątyni oddając część Bogu…” (Łukasza 2:36-37).

„A mówię tym, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz wdowom: Dobrze zrobią, jeśli pozostaną w tym stanie, w jakim ja jestem. (28) A jeśli się ożeniłeś, nie zgrzeszyłeś, a jeśli panna wyszła za mąż, nie zgrzeszyła; wszakże tacy będą mieli doczesne kłopoty, ja zaś chciałbym wam tego oszczędzić. (32) Chcę, abyście byli wolni od trosk; kto nie ma żony, troszczy się o sprawy Pańskie, o to, jak by się Panu podobać; (33) a żonaty troszczy się o sprawy tego świata, o to, jak by się podobać żonie, (34) i żyje w rozterce. Także kobieta niezamężna i panna troszczy się o sprawy Pańskie, aby być świętą i ciałem i duchem; mężatka zaś troszczy się o sprawy tego świata, jakby się podobać mężowi. (35) A to mówię dla własnego dobra waszego, nie aby sidła na was zarzucać, lecz abyście postępowali przystojnie i trwali przy Panu ustawicznie (1 Koryntian 7:8, 17, 25-35).

„Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi, (24) wiedząc, że od Pana otrzymacie jako zapłatę dziedzictwo, gdyż Chrystusowi Panu służycie” (Kolosan 3:23-24).

Czy może nadal uważasz, że taki nakaz zachowywania abstynencji „po rozłące”, kiedy współmałżonek nadal żyje - wydaje się bezcelowy?

„Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan, (9) lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze” (Izajasza 55:8-9).

Toteż zachęcam także do uruchomienia wyobraźni. Zastanówmy się przez chwilę – załóżmy, że jesteś osobą wierzącą, posłuszną Słowu, a twoja żona nie jest i z jakichś względów postanowiła odejść od ciebie.

Twoja żona poznaje następnie „kogoś”, po czym beztrosko wychodzi za „niego” za mąż – współżyje z nim, a po jakimś bliżej nieokreślonym czasie nawraca się, poznając Ojca i Syna lub też oni obydwoje nawracają się…

Następnie wszyscy poznajecie siebie nawzajem, a może nawet utrzymujecie społeczność.

Czy to zdrowa sytuacja?

Załóżmy, że stajecie się braćmi w wierze… i co się dzieje?

Czy będziesz mógł bez przeszkód pielęgnować miłość bratnią w stosunku do „niego”, a on w stosunku do ciebie, żyjąc ze świadomością, iż obydwoje obcowaliście cieleśnie i dzieliliście najskrytsze tajemnice tej kobiety, która przebywa teraz między wami? Czy oczyścisz swój umysł całkowicie i ujarzmisz swoje serce kompletnie, aby patrzeć na nią wyłącznie, jak na siostrę? Czy wymażesz wszelkie wspomnienia, myśli, skojarzenia i opanujesz oczy?

„Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. (28) A Ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim” (Mateusza 5:27).

Czy chcielibyście, aby twoja przyszła żona czy przyszły mąż mieli doświadczenia seksualne z waszym bratem czy siostrą?

Myślę, że nie!

Niestety "dotychczasowa" nauka wam tego nie gwarantuje… W przeciwieństwie do nauki Pana (Marka 10:11-12).

Podałem zaledwie jeden przykład, a przecież takich skomplikowanych przypadków, podobnych temu opisanemu powyżej, może wystąpić cała masa, dlatego też „pij wodę z własnej cysterny i wodę świeżą z własnej studni! (16) Czy twoje źródła mają wylewać się na zewnątrz, a twoje strumienie na place? (17) Do ciebie samego mają należeć, a nie do obcych równocześnie z tobą! (18) Niech będzie błogosławiony twój zdrój, a raduj się z żony twojej młodości! (19) Miłej jak łania, powabnej jak gazela! Niech jej piersi zawsze sprawiają ci rozkosz, upajaj się ustawicznie jej miłością! (20) Dlaczego, synu mój, masz się rozkoszować obcą i ściskać pierś cudzej? (21) Gdyż przed oczyma Pana jawne są wszystkie drogi człowieka i On zważa na wszystkie jego ścieżki. (22) Bezbożny plącze się we własnych nieprawościach, wikła się w pętach swego grzechu. (23) Umrze z powodu braku karności i z powodu wielkiej swojej głupoty zbłądzi (Przysłów 5:15-23).

Nie bądźmy dłużej głupimi pannami!

Pan jest świadkiem między tobą i między żoną twojej młodości, której stałeś się niewierny, chociaż ona była twoją towarzyszką i żoną, związaną z tobą przymierzem. (15) Czy nie Jeden (Bóg) uczynił ją istotą z ciała i ducha? A czego pragnie ten Jeden? Potomstwa Bożego. Pilnujcie się więc w waszym duchu i niech nikt nie będzie niewierny żonie swej młodości! (16) Gdyż kto jej nienawidzi i oddala ją - mówi Pan, Bóg Izraela - plami swoją szatę występkiem - mówi Pan Zastępów. Pilnujcie się więc w waszym duchu i nie bądźcie niewierni!” (Malachiasza 2:13-16).

„Kto znalazł żonę, znalazł coś dobrego i zyskał upodobanie u Pana” (Przysłów 18:22).

„Używaj życia ze swoją ukochaną żoną po wszystkie dni twojego marnego bytowania, jakie ci dał pod słońcem, bo to jest twój udział w życiu i trudzie, jaki znosisz pod słońcem” (Koheleta 9:9).

Stosunki małżeńskie (wierzący i niewierzący) na pewno bywają wielokrotnie bardzo „trudne”, dlatego mamy polecenie, aby jeśli już zawierać związek małżeński, to „byle w Panu” (1 Koryntian 7:39) - z wierzącą osobą, tą daną od Boga. Jakże mądre polecenie, a jakże lekceważone…

„Czyż nie w ten sposób zgrzeszył Salomon, król izraelski? A wszak wśród wielu narodów nie było króla takiego jak on. Był ulubieńcem Boga, który ustanowił go królem nad całym Izraelem. Lecz również jego przywiodły do grzechu żony obcoplemienne (Nehemiasza 13:25).

Lecz jeśli powołał Ciebie Bóg, kiedy już byłaś/byłeś mężatką/żonaty, wówczas kochaj, szanuj, dbaj, dawaj dobry przykład i jak mówi Pismo - „niech każdy żyje tak, jak mu wyznaczył Pan, w takim stanie, w jakim powołał go Bóg (1 Koryntian 7:16-17).

Paweł Krause